poniedziałek, 14 marca 2016

Metafora - "trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał"

Pomysł na ten post napadł mnie dzisiaj rano, gdy zamiast iść do szkoły na rekolekcje, zostałam w domu i przeglądałam pewną stronę z ubraniami. W pewnym momencie weszłam z zakładkę "BLUZY" i zobaczyłam piękną w kolorze pastelowego różu. Nie lubię zbytnio tego koloru, ale ta bluza i tak jest genialna. Wiecie dlaczego? Ponieważ był tam nadruk papierosa z napisem "METAPHOR". Od razu skojarzyłam to z książką, którą czytałam już dawno. Bardzo dawno. Nawet na podstawie tej powieści powstał film. Mowa tu o "Gwiazd naszych wina".

Kojarzycie ten moment, gdy Gus wyciąga papierosa, na co zniesmaczona Hazel go krytykuje? Jeśli nie, zamieszczam ten fragment tu:

"W tym momencie Augustus Waters sięgnął do kieszeni i wyjął – Panie, zlituj się – paczkę papierosów. Otworzył ją i włożył papierosa do ust. –Ty tak na poważnie? – zdumiałam się. – Uważasz, że to jest fajne? O Boże, właśnie wszystko zniszczyłeś.–Jakie wszystko? – zainteresował się, patrząc na mnie. Niezapalony papieros zwisał z kącika jego nieuśmiechniętych ust.–Całą sytuację, kiedy to chłopak, który nie jest nieatrakcyjny, nieinteligentny czy nie do zaakceptowania w jakiś szczególnie widoczny sposób, gapi się na mnie, rozumie niewłaściwe użycie dosłowności, porównuje mnie do aktorek i zaprasza do swojego domu na film. Ale oczywiście musi istnieć jakaś hamartia, a twoja polega na tym, że, mój Boże, chociaż miałeś cholernego raka, płacisz korporacji za szansę na to, aby wyhodować sobie kolejnego. O mój Boże! Zapewniam cię, że problemy z oddychaniem wcale nie są fajne. Totalnie się rozczarowałam. Totalnie.–Hamartia? – zapytał, nadal z papierosem w ustach, przez co zaciskał zęby. Niestety miał piękną linię szczęki.–Tragiczna skaza – wyjaśniłam, odwracając się od niego. Ruszyłam do krawężnika, zostawiając Augustusa z tyłu[...].Stałam w trampkach na samej krawędzi krawężnika z kulą na łańcuchu w postaci zbiornika z tlenem i dokładnie w chwili, gdy mama podjechała, poczułam, jak ktoś chwyta mnie za rękę.Wyrwałam dłoń, ale odwróciłam się do niego.–Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz – powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. – A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał.–Metafora – powtórzyłam z powątpiewaniem. Mama czekała.–Owszem, metafora – zapewnił.–Czyli wybierasz swoje zachowania ze względu na ich metaforyczny wydźwięk… – podsumowałam.–O, tak. – Uśmiechnął się. Szerokim, głupkowatym, prawdziwym uśmiechem. – Głęboko wierzę w metafory, Hazel Grace."






Dla przypomnienia zobaczyłam sobie film. Po raz dziesiąty. I jak zwykle się poryczałam. Zastanawiam się, po co ludzie tacy jak ja żyją i mają szansę żyć dalej, a takie osoby jak Gus nie mają. DLACZEGO?! Nie robię dlatego świata nic pożytecznego. Będę tylko kolejnym, nic nie znaczącym człowiekiem, którego nikt nie zapamięta, który zostanie zamieniony w proch i zmieszany z ziemią, który zmarnuje swoje życie...



"trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał" - staram się. Ale chyba w końcu dam mu tę możliwość. Możliwość, żeby mnie zabił.


nthawizonse

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz